A mogli zabić jak Konfę…

Wielce Miłościwie Nam Panujący Wysoki Cukier uznał, że kolejny raz przegiąłem. Nie walę foszka. Jestem skrajnym liberałem gospodarczy. Skoro prywatna firma uznała, że ją uwieram to miała pełne prawo uciszyć mnie na jakiś czas. Ban do 5 lutego bez podania przyczyny. No w sensie, że nękanie. Ale jak i gdzie to nie wiem. Czy się odwołuję? Błagam. Skoro Trump nie dał rady?

ufff…. a mogli socialmediowo zabić jak Konfę.

Czy ten ban mnie oburza? Ależ skąd bo ja dokładnie robię to samo. Banuję każdego kto pisze rzeczy, które mi nie pasują. Na tym polega wolność. To ja decyduję co może pokazać się w moim rewirze. Nie obchodzi mnie czyjaś pięść dopóki nie dosięga ona mego nosa.

FB ma swoje standardy. Część popieram a część mnie wkurza. Ale to ja jestem gościem i muszę grać tak jak Cukier pozwala.

Przez całe moje życie jadłem na Wigilii zupę grzybową z ziemniakami. Gdy spędzałem pierwszą Wigilię u teściów okazało się, że u nich je się z makaronem. I co? Czy poleciałem do kuchni obierać kartofle? Nie! Jem zgodnie ze standardami teściów.

Ban na FB jest bodźcem i sygnałem do wyprowadzki. Do miejsca gdzie jest się na swoim.

Podwijam więc rękawy i rozbujamy tego bloga.

Witajcie w Moim Wirtualnym Domu.

Czas zbić cukier. Tak będzie zdrowiej.