Nie żryj w sklepie !

Przez internet przewala się fala oburzenia jak to okrutne i bezduszne Państwo ściga biednego emeryta, za to że zjadł w sklepie śliwkę w czekoladzie i nie zapłacił bo mu nie smakowała

Kurde… jak wchodzę do sklepu to nie widzę napisu “Restauracja”. Towary leżące na półkach są własnością sklepu i dopiero w momencie gdy za nie zapłacimy przechodzą na nasz stan. Wtedy można jeść.

Oczywiście zdarzają się sytuacje nadzwyczajne. Chce nam się pić (albo towarzyszącym nam dzieciom), musimy nagle zjeść coś słodkiego (ze względów na schorzenie) albo po prostu ssie nas po pracy i czekamy w długiej kolejce do kasy.

Co robi cywilizowany człowiek w potrzebie? Napije się, ugryzie, spróbuje… ale potem przy kasie poinformuje o tym kasjerkę i zapłaci za towar. Nikt nie będzie się go wówczas czepiał. Nikt nie będzie traktował go jak złodzieja. Brak możliwości przypisania mu zamiaru dokonania kradzieży. Brak problemów. Sytuacja czysta i mogąca się zdarzyć pomiędzy kulturalnymi ludźmi.

Jest też grupa podżeraczy. Ludzi, którzy traktują sklep jak paśnik albo koryto do darmowej konsumpcji. Trafia mnie jak widzę przed każdymi świętami tabuny Pań Domu, które wpychają paluchu do beczułek z kiszoną kapustą i wyżerają kęsy (no bo przecież kapusta może nie być dobra). Tuż obok mąż takiej pani zażera się bakaliami na wagę. Ich dzieci w tym czasie podjadają cukierki.

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-emeryt-zjadl-w-sklepie-cukierka-za-40-gr-ma-zaplacic-120-zl-,nId,4311419

No i odwieczni podżeracze niezależnie od płci, którzy żrą winogrona. Gadałem kiedyś z kierownikiem ogromnego marketu. Oni doskonale wiedzą ile winogronów zamówili, wiedzą doskonale ile sprzedali, wiedzą ile im zgniło i wróciło na śmietnik (ważyli to). I co się okazało? Jest jeszcze jedna liczba. Taka która świadczy o znikaniu winogronów w tajemniczych okolicznościach. Tzn. są po prostu zżerane. I wiecie ile tego było w skali całego roku?

2 TONY !!!!

Tysiące Grażyn, Januszy, Brajanów próbujących “czy winogrono jest słodkie i czy ma pestki” zeżarło roczną wypłatę jednej kasjerki.

I zapamiętajcie sobie! Sklep nic nie traci! Odbije to sobie na premiach dla pracowników! Wielka korporacja nie odczuwa waszego obżarstwa. Odczuwają to dzieci umęczonych kasjerek i innych pracowników sklepu, którzy na święta nie dostaną takiej premii jak im deklarowano. Sklep ma straty. Sklep musi je odzyskać.

Dlatego jeśli wchodzisz do sklepu i masz ochotę coś zeżreć za darmo to poszukaj przemiłych hostess, które mają tacki pełne gratisów. Tam możesz konsumować do woli.

Sprawa emeryta, śliwki w czekoladzie i wydany wyrok spełniają swoją rolę. Ludzie uzyskują świadomość prawną. I takie wyroki Sądu to ja rozumiem.

Prowadzę dziesiątki, setki spraw związanych z drobnymi kradzieżami sklepowymi. To są w przeważającej ilości sprawy błahe, dotyczą towarów małej wartości. W skali jednego przypadku mogą wręcz wywoływać śmiech i zażenowanie. Musimy jednak dostrzec drugą stronę tego medalu. Skalę przedsiębiorcy, u którego zlepek takich błahych spraw rodzi już poważne konsekwencje.

A na końcu i tak płacą za to zarówno pracownicy jak i klienci.

Reasumując.

Nie bądź świnia! Nie żryj w sklepie!

Dodaj komentarz