Kocham Policję

Służba w policji jest jak stare dobre małżeństwo. Masz dziesiątki powodów aby narzekać. Setki znajomych ci mówią, żebyś to rzucił w cholerę. Tysiące razy chciałeś się spakować i pójść w siną dal.

Ale to jest właśnie małżeństwo. Coś w co wchodzisz z pełną świadomością i przekonaniem, że słowa przysięgi to nie jest tylko zlepek słów.

To coś co wypowiadasz z pełnym żarem w sercu. Gdy zakładasz obrączkę patrząc w oczy ukochanej osoby. Gdy odbierasz policyjną blachę z rąk generała.

To są momenty gdy twoje życie się zmienia. Przestajesz żyć tylko dla siebie. Stajesz się odpowiedzialny za innych.

Pewnie.

Zdarzają się wichry i burze. Napotykasz zakręty i kłody rzucane pod nogi. Tyle, że to Cię wzmacnia i buduje Twój charakter.

Podążanie przez życie w pojedynkę spełniając swoje hedonistyczne zachcianki – może i fajne.

Pewnego dnia siądziesz jednak zmęczony życiem i ciało nie pozwolo ci na więcej niż tylko wspomnienia.

Gwarantuję Ci, że służba w Policji da ci takie wspomnienia. Każdy policjant ma swoją historię, przynajmniej jeden moment w swojej karierze gdy miał poczucie, że uratował komuś życie.

I za to kocham służbę w Policji.

A gdy jeszcze po zakończeniu pracy wracam do domu gdzie czeka na mnie kochająca Rodzina to niczego więcej mi w życiu nie potrzeba.

Mój staż policyjny jest taki sam jak małżeński. Ślub brałem 3 tygodnie po tym jak wstąpiłem do Policji.

PS. Mam nadzieję, że udało mi się osiągnąć stan grafomaństwa odpowiedni do okazji czyli Walentynek. Pisałem prosto z serca. To samo mogę Wam napisać za tydzień i mam nadzieję za 10 lat również.

Świeto Zakochanych przywędrowało z USA więc jako ilustracja fota z tamtych rejonów. Autorka: Linz White